Wyświetlono wiadomości znalezione dla słów: Dworzec Centralny





Temat: Brońmy księdza Henryka J.
Brońmy reżysera Andrzeja W.

MT: Precyzując moje pytanie: komu według Pana może zależeć na takim obrocie
zdarzeń?

(...) Pytał pan, kto za tym stoi. Jest na to pośrednia odpowiedź. To, co się
dzieje, to nie może być przypadek. Proszę pamiętać, że najgłośniej krzyczy,
żeby łapać złodziei sam złodziej. W Polsce jest od czego odwracać uwagę. Żeby
socjotechnicznie najskuteczniej to zrobić trzeba znaleźć kozła ofiarnego. A od
czego to chcemy odwrócić uwagę? Od Dworca Centralnego, na przykład! Do tej pory
ludzie nie poznali konkretnych nazwisk osób związanych z tą aferą. A wiemy, że
są wśród nich bardzo znani politycy i dziennikarze. I jest reżyser. Zresztą -
dość z hipokryzją - zapytajmy, kto to jest. Czy jest to A.W.? Wśród ludzi
niedoinformowanych panuje fałszywe przekonanie, że chodzi o K.Z. To nieprawda,
czy podejrzanym jest zatem nasz wielki reżyser narodowy?. Jeśli tak ujawnijmy
jego nazwisko także. Dlaczego funkcjonuje ono na wielu salonach tak
zwanej „warszawki”? a żadna z gazet nie podała jego nazwiska ? Zbyt silną
pozycję ma ten człowiek? Silniejszą niż Andrzej S.?

MT: To są bardzo poważne zarzuty. Czy Pan się nie obawia stawiać ich tak ostro
nie ujawniając przekonujących dowodów?

PT: Chcę powiedzieć, że są to tylko pytania, które stawia wiele osób, a ponadto
niczego poza inicjałami i wątpliwościami nie ujawniam. Po pierwsze ja nie
jestem śledczym. Po drugie nie specjalizuję się w temacie pedofilii. I jako nie-
prawnik nie mam żadnych dowodów na to. Ja tylko powtarzam to, o czym mówią i o
co pytają niektórzy lepiej wtajemniczeni.

MT: Jeśli to tylko plotki, to czy naprawdę należy o tym mówić?

PT: (...) Pytam o Andrzeja W. dlatego, że jestem przeciwny hipokryzji. Jeśli
już mówimy A, powiedzmy do końca B. Jeżeli gazety ujawniły tak wielką aferę w
związku z Andrzejem S., dlaczego milczą jeśli chodzi o Dworzec Centralny?

Wywiad ten został autoryzowany przez Piotra Tymochowicza dn. 15 lipca 2004 r.

www.super-nowa.pl/artyil.php?id=4565&curpg=3
..................................................

CZY KTOŚ PODAŁ KOGOŚ DO SĄDU ???




Temat: Linia "ogórkowa" M
Linia "ogórkowa" M
Muzea dla nocnych marków

Po raz pierwszy warszawskie galerie i muzea czynne będą aż do północy. A
zwiedzając je, nie trzeba kupować biletów!

Do udziału w "Nocy muzeów w Warszawie" dało się namówić 11 instytucji
wystawienniczych, m.in. Centrum Sztuki Współczesnej, Królikarnię, Muzeum
Karykatury, Muzeum Techniki, Muzeum Ziemi, Zachętę i Zamek Królewski. Będą
one otwarte za darmo w najbliższą sobotę w godz. 19-24.

- To pozwoli na obejrzenie ekspozycji warszawiakom, którzy ze względu na
krótkie godziny otwarcia takich placówek nie mogli sobie na to pozwolić -
mówi Julia Kubica z Biura Promocji Miasta. - "Noce muzeów" są popularne na
świecie. Odbywają się m.in. w Berlinie i Amsterdamie. W maju swoją "Noc" z
okazji wejścia do Unii Europejskiej zorganizował też Kraków.

Darmowe będzie nie tylko zwiedzanie, ale i dojazd. Pomiędzy galeriami i
muzeami kursować mają dwa zabytkowe autobusy Jelcz, popularne "ogórki"
oznaczone literą "M". Po zakończeniu nocnego zwiedzania odwiozą miłośników
sztuki i historii na Dworzec Centralny, gdzie można się przesiąść do
autobusów nocnych

serwisy.gazeta.pl/metro/1,50145,2132549.html
Co prawda w wydaniu internetowym nie ma rozkładu ale w papierowym był:

Autobusy linii "M"
odjazdy z przystanku Plac Zamkowy
19,00; 19,45; 20,30; 21,15; 22,00; 22,45, 23,30; 0,15.
Przystanek Nowy Świat (przed Min Finansów 10 minut póżniej)
Potem przystanek Muzeum Ziemi (przed wejściem)
Potem Zamek Ujazdowski
Królikarnia
Dw Centralny
Zachęta.






Temat: Konduktor wykolejony. Nocne pociągi
PKP-Polskie Koleje Przestepcow
witam!!!

no niestety jak wiekszosc tu wypowiadajacych sie o naszych polaczeniach
kolejowych znam realia podrurzy w wagonach sypialnych,kuszetkach jak i zwyklych
przedzialach.jakosc wagonow to skandal.przestarzale i brrudne jak cholera.mozna
by je od czasu do czasu pomalowac albo chociaz posprzatac.wody w toaletach
brakuje nie wspomne o papierze toaletowym.albo grzeja ze mozna sie ugotowac
albo zimno jak w psiarni.
mialem kontakt kiedys ze zlodziejami.tuz przed swietami bozego narodzenia 1999
jechalem sobie nocnym pociagiem relacji drezno-warszawa.wsiadlem w
zgorzelcu.zamowilem sobie kuszetke.mysle sobie bede bezpieczniejszy no bo to
wagon zamkniety wiec nikt nie wejdzie.ludzi jechalo tak ze w polowie byly
wypelnione kuszetki.ja sam w kuszetce.zadowolony ze swieta za pasem polozylem
sie spac.normalnie jadac pociagiem gdy spie czuje ze pociag rusza i zatrzymuje
sie.wtedy sie budze.postoj we wroclawiu.skonczylem palic papierosa pociag
ruszyl.drzemam.budze sie gdzies kolo lodzi.pieniedzy brak.telefonu brak(cale
szczescie ze mialem wlaczonom polska karte a nie niemiecka na abonament)karta
do banku jest.ciuchy sa.kasy niema.zamykalem sie porzadnie w pociagu bo
pamietam.obudzilem sie drzwi byly zamkniete.bylem w szoku.poszedlem do
konduktora,ktory byl tak pjany ze ledwo pisal.mowil ze on nie moze nic zrobic
ze przeprasza.jak do k...nedzy ale przeciez WAGON JEST ZAMYKANY I JADA W NIM
TYLKO TE OSOBY CO WYKUPILY DOPLATE DO KUSZETKI!pojechalem na dworzec centralny
do komisariatu.spiano moje zeznania podalem numer telefonu aparatu i inne
dane.najsmieszniejsze bylo to ze pani powiedziala do mnie abym dokladnie podal
miejsce kradzierzy.jak moglem wiedziec czy to bylo w olesnicy czy w gorzowie
wielkopolskim czy w kaliszu.uspili mnie eterem!!ale takie sa (byc moze byly)
przepisy aby podac dokladne miejsce kradzierzy.w koncu podalem ze lodz
kaliska.do dnia dzisiejszego nie dostalem umorzenia sprawy.
podrurzuje czesto pociagami bo musze.za kazdym razem mam przy sobie tylko na
bilet pieniadze.nic wiecej.jestem przerarzony tym co zlodzieje robiom w
pociagach i co na to SOK i Policja oraz konduktorowie.dlatego marze o tym aby
pkp zdechlo jak najszybciej.przesiade sie na pks gdzie place troche wiecej ale
przynajmniej czuje sie bezpieczniej.



Temat: Co zawdzięczamy Gierkowi, a co Solidarności.
Co zawdzięczamy Gierkowi, a co Solidarności.
Przy okazji artykułu w dzisiejszej GW nt pomnika dla Gierka warto zrobić
takie podsumowanie. Co z perspektywy 2002 roku zawdzięczamy Gierkowi, a co
Solidarności, dzięki której Gierek przepadł.
Otóż Gierkowi zawdzięczamy :
- Trasę Katowicką i kilka tysięcy kilometrów dróg wybudowanych w latach 70
- Trasę Łazienkowską, Dworzec Centralny, odbudowę starówki do końca (1974),
wisłostradę - to tylko przykłady z Warszawy. Niech każdy się zastanowi ile
rzeczy zostało wybudowanych w latch 70-tych w jego miejscu zamieszkania
- wolności obywatelskie nieporównywalne z innymi demoludami
- napływ ogromnej ilości nowoczesnych technologii, ogromny postęp praktycznie
w każdej dziedzinie życia
- zadłużenie rzędu 10-12 milardów, które zostałoby planowo spłacone do 95
roku i które pozwoliło na ogromne inwestycje np. w motoryzacji czy w/w
infrastrukturze drogowej i kolejowej

A co zawdzięczamy Solidarnośći :
- 1,5 roku strajku generalnego, który rozwalił totalnie gospodarkę
- stan wojenny, kryzys i nędzę lat 80
- to, że długi urosły do 40 miliardów i spłacamy je do dzisiaj
- może 100 km autostrad zbudowanych przez 12 lat (90-2002)
- tragiczny dzisiaj stan dróg i rozkład infrastruktury
- kilka rządów kompletnych dyletantów (Mazowiecki, Bielecki, Buzek)i skrajnie
skorumpowanych poliyków (w/w Bielecki, Lewandowski, Suchocka itd.)
- rozkład majątku narodowego, rabunkową prywatyzację, bezrobocie na poziomie
18%.

Ja się Was pytam Rodacy kto ma rację Gazeta Wyborcza pisząc o granicach
absurdu w przytoczonym artykule czy ci którzy chcą tego pomnika? Nie mylmy
lat 80-ch z 70-tymi i realiów epoki Breżniewa z dzisiejszą rzeczywistością.
To że Michnik dostawał w tym czasie po d...to nie znaczy, że Kowalski miał
źle. Ja strzelam, że Kowalski powie, że miał lepiej wtedy niż teraz.
Michnikowcy swoje żale niech wylewają gdzie indziej, bo taka pisanina to
propaganda dla młodych i naiwnych. Postawmy pomnik Gierkowi - należy mu
się.

Aha, uprzedzając forumowych szczekaczy - podkreślam ,że ani nie jestem
czytelnikiem NIE, ani elektoratem SLD. W ogóle nie lubię demokracji, bo
demokracja to rządy głupiej większości.



Temat: Co zawdzięczamy Gierkowi, a co Solidarności.
w pewnym sensie ci sie udaje sprowadzic te okresy do jakiegos wspolnego
mianownika, ale generalnie slabiutkie te porownania bo z logika kiepsko.

po pierwsze moj drogi ekonomiczny analfabeto - za gierka nie istniala mozliwosc
aby cokolwiek stworzyl sektor prywatny i to nie dlatego ze byl leniwy, ale po
prostu nie mogl (do ksiazek z historii ignorancie jeslis tego nie swiadomy).
wynika z tego, ze wszystko musial robic gierek, bo jesli gierek nie zrobil, to
nie zrobil tego nikt, stad rzeczywiscie jego bilans imponujacy jest w
porownaniu z rzadami po '89. po 89, spoleczenstwo zazadalo demokracji w
gospodarce i rola panstwa zaczela spadac, czasami dlatego ze taka rola jest
szkodliwa dla sektora prywatnego (trudno o obiektywnosc gdy tworzy sie zasady
gry i jednoczesnie jest sie graczem), a czasami dlatego, ze rzad na zarzadzaniu
przedsiebiorstwem sie nie zna... jesli chodzi o porownanie w poziomie
unowoczesniania gospodarki to chyba, ze dysponujesz jakimis rzetelnymi
analizami (np. wydajnmosc pracy, wartosc dodana na zatrudnionego, zwrot itp.).
intuicyjnie czuje ze mocno bredzisz.

w obszarze inwestycji publicznych masz troche racji, ale jeslis sie moj drogi
stanleyu nie urodzil po roku 80, to pewnie pamietasz, ze panstwowa kasa w '89,
miedzy innymi dzieki gierkowi, byla pusciutka. kasa panstwowa miala wtedy
(praktycznie do tej pory) pieniazkow bardzo-bardzo malo po dotacji do ZUS i
KRUS i nie splacalo swoich zobowiazan wobec wierzycieli, a wiec trudno budowac
dom jak sie na buty nie ma i pozyczyc nikt juz nie chce. a dlaczego z kasy
panstwowej trzeba teraz placic na naszych emerytow - bo pieniazki, ktore
powinny im byly zapewnic szczesliwa starosc zostaly nieszczesliwie
zainwestowane w trase katowicka, zeran, huty, dworzec centralny, stocznie itd.
niestety gierek tej odpowiedzialnosci zrzucic nie moze. jesli chodzi o dlug, to
polecam zabawe w obliczenie ile wynosi zaciagniete w 1970-75 zadluzenie (twoje
12mld) dzisiaj - tu niestety znowu bredzisz z zaciaganiem dlugu przez
solidarnosc

na koniec sprobuj moze porownac rowniez sredni majatek obywateli, bo na
przyklad ja, a pewnie i spora liczba forumowiczow rowniez, jestem mniej
zainteresowany wspolwlasnoscia z ktorej pozytki klasa robotnicza korzysta za
posrednictwem swoich reprezentantow w partii. wiec prosze moj drogi stanley'u
do roboty - rocznik statystyczny w lapke i porownujemy co indywidualny polak
mial wtedy, a dzis. przemnoz zlotowke wtedy przez jakies 3 ze wzgledu na
roznice jakosci - sam jestem ciekawy rezultatow twojego doswiadczenia



Temat: Jazda pociagiem z dzieckiem.
mimo, że jazda pociągiem jest krótsza, to jednak nie wydaje mi się, żeby była
bardziej bezpieczna. W autokarze jest ok 50 miejsc, kierowca jest tuż obok, a
nie jak konduktor w pociągu, niewiadomo gdzie. W pociągu wyjście do warsu wiąże
się z zabieraniem ze sobą całego ekwipunku, przynajmniej dla mnie - nie
wyobrażam sobie zostawienia czegokolwiek w przedziale bez nadzoru! No a z
dzieckiem, kurtkami, torebką i ewentualnie innymi pakunkami nie jest to miła
przechadzka na kawę, ale spore utrudnienie... A jeśli pociąg zapchany, to
przemieszczenie się jest mało możliwe, a conajmniej niekomfortowe... Dużym
plusem pociągu jest toaleta, ale, powiedzmy to sobie szczerze - czy nie lepiej
na zieloną trawkę?
Jeśli chodzi o wybór miejsca - w pociągach są przedziały dla rodziców z
dziećmi, bodaj jeden. Wtedy jest pewność (o ile nie masz miejscówek), że gdzieś
usiądziesz. Inna sprawa - lepiej nie siadać w przedziałach samej, ja w takiej
sytuacji szukałabym miejsc z innymi osobami, najchętniej między innymi z inną
kobietą.I jeszcze - jeśli jest taka możliwość, to dobrze by było jeździć, jak
jest jasno. Pochować dobrze pieniądze i dokumenty.
Nie, nie mam paranoi, nic złego mnie w pociągu nie spotkało. Ale jestem z
Warszawy (słynny Dworzec Centralny), ja i moi znajomi nie raz wyjeżdżaliśmy i
spotykaliśmy się z różnymi sytuacjami, obserwowaliśmy je albo o nich
słyszeliśmy. Oczywiście doniesienia mediów trochę potęgują lęk, ale lepiej być
ostrożniejszym niż głupio się narazić...
Myślę, że nie ma powodu, żeby dopatrywać się jakichś urazów czy
nieuświadomionych podłoży strachu przed podróżowaniem. To zwyczajny zdrowy
rozsądek, wyobraźnia i obawa matki - sama nią jestem, starałabym się unikać jak
ognia niebezpiecznych sytuacji. Jestem na tym punkcie przeczulona. Tak samo,
jak w autobusach czy innych zatłoczonych miejscach, mam oczy dookoła głowy,
dokładnie słucham mojego ciała, czy nikt mnie nie "inwigiluje", całą
sobą "czuję" moją torebkę czy plecak, nie błyskam telefonem... Patrzę na twarze
ludzi, obserwuję, co się dookoła dzieje. Tak mam... Póki co mnie nie
okradziono, choć nie mam gwarancji, ze w środku dnia, na oczach wszystkich nie
zostanie mi wyrwana torba. Cóż, przynajmniej nie tracę czujności, tak sądzę...
.




Temat: Co zawdzięczamy Gierkowi, a co Solidarności.
JKM spływaj na Utopię!
Gość portalu: Stanley napisał(a):

[...]
> Otóż Gierkowi zawdzięczamy :
> - Trasę Katowicką i kilka tysięcy kilometrów dróg wybudowanych w latach 70
> - Trasę Łazienkowską, Dworzec Centralny, odbudowę starówki do końca (1974),
> wisłostradę - to tylko przykłady z Warszawy. Niech każdy się zastanowi ile
> rzeczy zostało wybudowanych w latch 70-tych w jego miejscu zamieszkania
> - wolności obywatelskie nieporównywalne z innymi demoludami
> - napływ ogromnej ilości nowoczesnych technologii, ogromny postęp praktycznie
> w każdej dziedzinie życia
> - zadłużenie rzędu 10-12 milardów, które zostałoby planowo spłacone do 95
> roku i które pozwoliło na ogromne inwestycje np. w motoryzacji czy w/w
> infrastrukturze drogowej i kolejowej
>
> A co zawdzięczamy Solidarnośći :
> - 1,5 roku strajku generalnego, który rozwalił totalnie gospodarkę
> - stan wojenny, kryzys i nędzę lat 80
> - to, że długi urosły do 40 miliardów i spłacamy je do dzisiaj
> - może 100 km autostrad zbudowanych przez 12 lat (90-2002)
> - tragiczny dzisiaj stan dróg i rozkład infrastruktury
> - kilka rządów kompletnych dyletantów (Mazowiecki, Bielecki, Buzek)i skrajnie
> skorumpowanych poliyków (w/w Bielecki, Lewandowski, Suchocka itd.)
> - rozkład majątku narodowego, rabunkową prywatyzację, bezrobocie na poziomie
> 18%.

[...]

> Aha, uprzedzając forumowych szczekaczy - podkreślam ,że ani nie jestem
> czytelnikiem NIE, ani elektoratem SLD. W ogóle nie lubię demokracji, bo
> demokracja to rządy głupiej większości.

Poglądy razem z końcową deklaracją to 100% JKM. A więc jak w temacie płyń pan
na Utopię!

BTW.
Na książce JKM uczyłem się grać w brydża, stąd mam do niego pewien sentyment i
dlatego nie życzę panu gorzej!




Temat: Co zawdzięczamy Gierkowi, a co Solidarności.
Gość portalu: Stanley napisał(a):

> Przy okazji artykułu w dzisiejszej GW nt pomnika dla Gierka warto zrobić
> takie podsumowanie. Co z perspektywy 2002 roku zawdzięczamy Gierkowi, a co
> Solidarności, dzięki której Gierek przepadł.
> Otóż Gierkowi zawdzięczamy :
> - Trasę Katowicką i kilka tysięcy kilometrów dróg wybudowanych w latach 70
> - Trasę Łazienkowską, Dworzec Centralny, odbudowę starówki do końca (1974),
> wisłostradę - to tylko przykłady z Warszawy. Niech każdy się zastanowi ile
> rzeczy zostało wybudowanych w latch 70-tych w jego miejscu zamieszkania
> - wolności obywatelskie nieporównywalne z innymi demoludami
> - napływ ogromnej ilości nowoczesnych technologii, ogromny postęp praktycznie
> w każdej dziedzinie życia
> - zadłużenie rzędu 10-12 milardów, które zostałoby planowo spłacone do 95
> roku i które pozwoliło na ogromne inwestycje np. w motoryzacji czy w/w
> infrastrukturze drogowej i kolejowej
>
> A co zawdzięczamy Solidarnośći :
> - 1,5 roku strajku generalnego, który rozwalił totalnie gospodarkę
> - stan wojenny, kryzys i nędzę lat 80
> - to, że długi urosły do 40 miliardów i spłacamy je do dzisiaj
> - może 100 km autostrad zbudowanych przez 12 lat (90-2002)
> - tragiczny dzisiaj stan dróg i rozkład infrastruktury
> - kilka rządów kompletnych dyletantów (Mazowiecki, Bielecki, Buzek)i skrajnie
> skorumpowanych poliyków (w/w Bielecki, Lewandowski, Suchocka itd.)
> - rozkład majątku narodowego, rabunkową prywatyzację, bezrobocie na poziomie
> 18%.
>
> Ja się Was pytam Rodacy kto ma rację Gazeta Wyborcza pisząc o granicach
> absurdu w przytoczonym artykule czy ci którzy chcą tego pomnika? Nie mylmy
> lat 80-ch z 70-tymi i realiów epoki Breżniewa z dzisiejszą rzeczywistością.
> To że Michnik dostawał w tym czasie po d...to nie znaczy, że Kowalski miał
> źle. Ja strzelam, że Kowalski powie, że miał lepiej wtedy niż teraz.
> Michnikowcy swoje żale niech wylewają gdzie indziej, bo taka pisanina to
> propaganda dla młodych i naiwnych. Postawmy pomnik Gierkowi - należy mu
> się.
>
> Aha, uprzedzając forumowych szczekaczy - podkreślam ,że ani nie jestem
> czytelnikiem NIE, ani elektoratem SLD. W ogóle nie lubię demokracji, bo
> demokracja to rządy głupiej większości.

O rany! A ja myślałem, że takie ciemnoty już z tego forum odeszły. Toż to już
nie luzy a dziury w mózgu!
pozdrowienia




Temat: Skutki czytania dzieciom " Murzynka B . "autentic
Jeszcze jedna rzecz chciałam napisać o tym znajomym prawniku z Konga .
Poznalismy 2 lata temu w wakacje w dość specyficznych okolicznościach przyrody .
Wracalismy z niemężem do domu po długiej i nużącej wizycie na " miedzynarodowej
poczie "na Chmielnej Stalismy na przystanku Dworzec Centralny .
Niemąż zobaczył jakiegos czarnoskórego męzczyzne rozglądającego sie .
Widoczne było , ze chyba czegos szukał , czuł sie zagubiony itd .
Okazało sie , że Afrykanin ( mieszkający na Pomorzu )przyjechał do Wawy na
jeden dzień załatwic cos w British Council .
Nastepnego dnia miał jechac do Londynu .
Miał własna szkołę językowa na Pomorzu , chyba w Łebie .
Chciał , zebysmy mu pomogli w znalezieniu British Council .
Skonczyło sie tak , że zaprosilismy go na obiad do siebie .
Na owym przystanku był tez ten prawnik z Konga .
Zaczęlismy rozmawiac .
Okazało sie , ze jedziemy wszyscy w tym samym kierunku .
Mój niemąz był wtedy jakies dwa miesiące w Polsce .
Był lipiec , upał ,tłok w tramwaju , ja w 9. miesiącu ciąży .
Stalismy więc w ścicku niemiłosiernym w czwórke , kobieta w zaawansowanej ciązy
czyli ja i trzech czarnoskórych facetów .
Rozmawialismy po angielsku , głównie z tego względu , ze mój niemąz nie mówi po
polsku , bo reszta rozmówców bardzo dobrze mówi w naszym języku .
Rozmawialismy o róznych sprawach ,głównie o polityce .
Prawnik z Konga powiedział , że jest uchodźca , ze lubi Polske , ma polska żone
i że czuje sie Polakiem w pewnym sensie (!)
Rozmowa była bardzo interesująca ale także bardzo długa .Oczywiście nikt nie
ustapił mi miejsca w tramwaju , mimo ,że było tłoczno , ja w widocznej ,
zaawasowanej ciąży itd .
I cóż sie okazało ?
Na jednym przystanku tramwaj szarpnął , prawnik z Konga niechcący nadepnął na
nogę młodemu chłopakowi i z rozpędu powiedział : " excuse me ". .
Na co ten młody szczyl walnął gadke umoralniającą po angielsku :
Zanim nazwiesz sie Polakiem naucz się mówic po polsku takie słowa jak : dzień
dobry ( na co prawnik po polsku ; dzien dobry ")
dziekuję ( na co prawnik po polsku : "dziękuje ")
i przepraszam ( na co prawnik z Konga bardzo uprzejmie powiedział do gówniarza
po polsku : " przepraszam ").
Oczywiście Prawdziwy Polak ,Specjalista od Dobrych Manier i od Dobrego
Wychowania Pan Dydaktyk nie zauważył , że kobieta w ciąży czyli ja stoi przez
całą droge w zatłoczonym tramwaju w upalne popołudnie.
Trudno zauważyć babkę w 9.miesiącu ciąży stojącą wraz z trzema czarnymi
facetami , doprawdy ...
Chyba na tym polega schemat " Murzynka Bambo ".
Uczy się zawsze z murzyńskiej czytanki .
Nie ważne , że jest prawnikiem , zna języki itd .




Temat: Ankieta w 507
wielbicielztm napisał:

> 507 to potworny dubel linii 171, 310, 523 i E-2. Jadą stadem od Radiowej do
> Ciołka. Jeszcze raz odsyłam do pisma - popatrz, ile osób wsiada do E-2, a ile
> do 507.
>
> Znaczenie 507 maleje. Jeśli ta linia zostanie na Górcach, skończy kiedyś jak
> 106. Na dzień dzisiejszy, z uwagi na frekwencję mozna spokojnie ciąć rozkład
> 507 a brygady rzucać na 171/E-2. Albo na 523, które ich bardzo potrzebuje.
>
> Projekt trasy przez Koło od tego linię 507 ocali. A ponadto da oszczędności
> (2km z hakiem), które pozwolą podreperowac częstotliwośc.

Kiedyś myślałem, że Twój nick ma wydźwięk ironiczny - teraz rozumiem, że byłem
w błędzie, masz pomysły rodem z ZTM czyli smiało możesz być jego
wielbicielem... Ale do rzeczy:

1. 507 NIE dubluje 171, 310, 523 i E-2. Przynajmniej 171 i E-2 jeżdżą
przepełnione (jak jest z 310 i 523 po prostu nie wiem), więc skoro na wspólnej
trasie jest niedobór miejsc w tych liniach, to 507 je UZUPEŁNIA, a nie DUBLUJE.
To ogromny błąd w rozumowaniu.

2. Dużo więcej osób wsiada do E-2 aniżeli 507 z dwóch powodów. Po pierwsze na
wspólnej trasie determinuje taką decyzję oczywiście lepsza częstotliwość E-2. E-
2 które jest zatłoczone, więc zabranie 507 spowoduje jeszcze zwiększenie tego
tłoku, co na pewno "ucieszy" pasażerów.
A po drugie, E-2 ma trasę DUŻO DUŻO atrakcyjniejszą, dojeżdża m.in. do Feminy,
Bankowego, UW i palmy. 507 jedzie "donikąd". Jedyny ciekawszy punkt na jej
trasie w centrum, to Rondo ONZ, bo na Dworzec Centralny jedzie
kursująca "nieco" częściej od 507 (nawet ze zwiększoną częstotliwością)
dwunastka.

3. Jesli znaczenie linii maleje i staje się niepotrzebna, to trzeba ją...
(uwaga brzydkie słowo) ZLIKWIDOWAĆ !!! A nie utrzymywać muchowoza, sam
zauważyłeś, że 171, 523 czy E-2 bardzo potrzebują brygad z 507, więc tego już
nie muszę pisać.

4. "Ocalenie" linii dla wątpliwych korzyści nielicznych pasażerów 507 jadących
aż do Parku Moczydło i dalej z Bemowa chyba należy traktować jako niesmaczny
żart.

Oczywiście zdaje sobię sprawę, że nie przekonają Cię fakty ale mam nadzieję, że
czytający ten temat nie dadzą sobie zamydlić oczu jeśli nie znają dobrze
sytuacji, a chcieliby poznać.
A jeśli wierzysz w wyliczenia ZTM (notabene z Księżyca wzięte jak nietrudno się
domyśleć), to najlepiej idź od razu zagłosuj na A. Leppera. Też tak "ładnie"
mówi...



Temat: Zwalniają mnie z pracy, bo się leczę u psychiatry!
Zwalniają mnie z pracy, bo się leczę u psychiatry!
Nie ukrywałam w pracy , że od roku chodzę do psychiatry z powodu
zdiagnozowanej depresji. Jast to tzw. depresja z somatyzacją objawów, która
przejawia sie glównie w różnych dolegliwosciach fizycznych (bóle serca,
zawroty głowy, wczesne budzenie sie, brak apetytu). Odkąd biorę leki
większość objawów ustąpiło. Mimo moich dolegliwości nigdy nie zaniedbywałam
pracy, wręcz przeciwnie, byłam zawsze sumienna, staranna, punktualna no i
niestety czasami wymagającą w stosunku do innych. Niedawno dowiedziałam sie,
że moja choroba , źle wpływa na moje stosunki z ludźmi, a nawet, ze spadła
jakość mojej pracy, z czym się zupełnie nie zgadzam. Z calej firmy (ok. 80
osób) wybrano 3 (które akurat skorzystaja na moim zwolnieniu) i na podstawie
tych trzech wypowiedzi stwierdzono, ze nikt nie chce ze mna pracować. Nie
jest to prawda, bo sama zrobilam minisondaż na swój temat. Prosilam dyrekcje,
żeby zrobiono taki sondaż w całej firmie, ale powiedziano mi, że opinie tych
trzech osób im wystarczą. Zrobiono to wszystko w czasie mojej krótkiej
nieobecnosci w pracy i jeszcze na dodatek wezwano mojego męża na rozmowę. To
już uznałam za szczyt wszystkiego i napisalam do jednej z osob z dyrekcji, co
o tym sadzę. To juz byla obraza majestatu. Gdy wrocilam do pracy powiedziano
mi wyraźnie , że niestety nie chcą mnie juz w tej firmie. Oficjalnego
zwolnienia jeszcze nie dostałam, ale wiem, ze to kwestia czasu. Teraz dopiero
wpadłam w prawdziwą depresję. Mam juz po czterdziestce, angielski znam
średnio i pewnie jeszcze napisza mi zła opinię. Mój mąż zarabia raczej
niewiele, a mamy do spłacenie duży kredyt mieszkaniowy. Jak mnie zwolnią
czeka mnie i dziecko Dworzec Centralny. Jestem załamana. A naprawdę byłam
bardzo dobrym pracownikiem.