Wyświetlono wiadomości znalezione dla słów: Dworzec Gdynia Główna





Temat: Helena w Gdańsku
Relancja z wizyty Heleny
Sobota, trochę po godz. dziesiątej. Zoppoter z Zoppoterinchen (czyli z
Kornelką) wychodzi z domu w deszcze potworny w celu udania się do Gdańska.
Kornela juz od piątku wie, że będzie "lądać palowus" i kilka razy juz
dopominała sie "palowusa". W Gdańsku jesteśmy około jedenastej. Nadal leje.

Na Dworcu Głównym kupujemy bilet i miejscówkę (z powrotem do Sopotu) na pociąg
pospieszny "Korsarz" prowadzony przez Pm36-2. O dziwo miejscówki były, 2 złote
kosztowały, a bilet według normalnej taryfy pośpiesznej, więc majątku nie
wydałem. Do planowego przyjazdu "Korsarza" jeszcze dobre trzy kwadranse, ale
Kornelka chce "ciąciągi lądać" więc leziemy na peron 2. Ruch kolejowy w Gdańsku
na szczęście jeszcze istnieje, wiec Kornelka naoglądała się pociagów za
wszystkie czasy, była szczerze zachwycona. Tata był zachwycony zaintersowaniami
Korneli...

Okazuje się, że pociągi z Ostbahn czyli z kierunku Bydgoszczy mają
opóźnienia. Nie ominęło to i "Korsarza" ale podobno było to spowodowane jakimś
kłopotem na torach, a nie awarią parowozu. Gdzieś tak trzy kwadranse po czasie,
czyli przed trzynastą nad wiaduktem Hucisko pojawiła się chmura białego dymu.
Za chwilę zapamiętany z dzieciństwa gwizd upewnia czekających widzów, że to nie
jest gotująca się woda w czajniku. Przez parę chwil jeszcze parowozu nie widać
(wiadukt i łukowe ułożenie torowiska uniemozliwiły to), wreszcie spod wiaduktu
wyłania się trójkąt reflektorów w kłębach dymu. Na peronie ludzie skaczą i
biegaja z aparatami i kamerami, Zoppoter też z aparatem, dodatkowo trzymając
pod pachą Kornelkę. Parowóz z charakterystycznym "hamulcowym" charkotem wtacza
sie na tor pierwszy przy peronie drugim. Kornela wtula sie w tatę, parowóz ją
chyba przestraszył.

Nic dziwnego, wielka gorąca maszyna fukajaca i charcząca, dymiąca i ruszająca
różnymi żelaznymi elementami wzbudzała przed laty strach u malutkiego Zoppotera
też...

Pociąg zatrzymał sie, z wagonów (współczesnych niestety) wysypuje sie
mnóstwo zaopatrzonych w kamery pasażerów, język polski wśród niech należy do
rzadkości. Biegają po peronie razem z miejscowymi i filmują. Z powodu
opóźnienia planowany na kwadrans postój w Gdańsku Głównym trwa tylko kilka
minut. Zoppoter wsiada do pierweszego wagonu taszcząc Kornelę i przepycha sie
do "swoejgo" (według miejscówki) wagonu. Ciężko idzie, bo pociąg jest
wypełniony i wszyscy stoją na korytarzach i filmują przez otwarte okna przejazd
przez Gdańsk. W końcu jesteśmy u siebie, Kornela siada w przedziale (teraz juz
jest szczęśliwa, jazda pociągiem bardzo jej pasuje, kiedy nie widac parowozu),
a Zoppoter wystawia bańkę z aparatem przez okno i smagany deszczem fotografuje.
Dworzec Am Olivaer Tor, wiadukty, nasyp Kolei Kaszubskiej, stacje Oliwa i
Sopot, wszystko koniecznie z kłębami białego parowozowego dymu.

Pociąg do Sopotu jedzie bez zatrzymania, gwiżdżąc po parowozowemu co kilkaset
metrów... Przez otwarte okna słychać FUCHFUCHFUCHFUCHFUCHFUCH, nie ma
wątpliowści jaka lokomotywa nas prowadzi.

Stajemy w Sopocie, Zoppoter bierze Kornelę znowu pod
pachę i gna po peronie do przodu, żeby sfotografować parowóz odjeżdżający z
Sopotu. Kornela nie chce iśc do parowoz, chowa się w ramionach taty, ale tata
MUSI jeszcze tam pójść. Zdążyłem, pstryknąłem jeszcze ze trzy zdjęcia, zanim
parowóz zrobił
FFFFFFUCH.......FFFFFUCH.....FFFFUCH..FFUCH..FUCH..FUCH.FUCHFUCHFUCH i gwiżdżac
po swojemu pojechał do Gdyni. Gwizdy z oddali było słychać jeszcze po kilku
inutach, gdy parowóz musiał byc juz miedzy Kamiennym Potokiem i Orłowem.

Ale to nie było pożegnanie parowozu. Bo parowóz tegoż dnia po południu wracał
do Poznania. Pożegnanie nastąpiło z resztek pierwotnego peronu w Sopocie, obok
byłej ekspedycji bagażowej. Doskonały widok na torowisko północnej głowicy
stacji w Sopocie pozwolił na zrobienie jeszcze kilku zdjęć parowozu, który
znowu był słyszalny dużo wcześniej niż widzialny...

No, to do przyszłego roku.

Kornela całą sobotę powtarzała dźwieki wydawane przez parowóz, podkreslała, że
lubi pociąg, ale nie lubi palowusa, ale w niedzielę to i parowóz zaczeła
lubić...




Temat: USa - wolny kraj
Demonstracje w Polsce
Kagan napisał:
>Pokaz mi czy ktos demonstrowal w Polsce w latach 1970tych? I ilu bylo wtedy w
>Polsce bezrobotnych?

Ty Kagan durniejszy jesteś od buta:
14 grudnia 1970

Strajk w Stoczni Gdańskiej. Żądanie zniesienia podwyżek.

15 grudnia 1970

Robotnicy wzburzeni arogancją władzy na ich protesty przeciwko podwyżką cen z 12
grudnia podpalają w Gdańsku budynki Komitetu Wojewódzkiego PZPR i Wojewódzkiej
Rady Związków Zawodowych. Władysław Gomułka wydaje rozkaz użycia broni. Wojsko i
milicja strzelają do demonstrantów. Ginie co najmniej 5 osób.

16 grudnia 1970

Robotnicy w odpowiedzi na apel Kociołka wracają do pracy. Wojsko strzela do
robotników zebranych przed bramą Stoczni Gdańskiej. Walki uliczne w Tczewie,
Pruszczu Gdańskim i Elblągu. Wieczorem w gdańskiej TV przemawia I sekretarz KW
PZPR w Gdańsku Stanisław Kociołek nawołując robotników do powrotu do pracy
(zobacz: zapis dźwiękowy).

17 grudnia 1970

Stoczniowcy w Gdyni odpowiedzi na apel Stanisława Kociołka, wracają do pracy.
Koło stacji PKP Gdynia Stocznia ogień do stoczniowców otwiera wojsko. Jest wielu
zabitych.
Koło Dworca Głównego w Gdańsku dochodzi do walk ulicznych.
Początek strajku stoczni w Szczecinie.
Zamieszki w Słupsku.
W telewizji wystąpienie premiera Józefa Cyrankiewicza obciążające robotników
winą za wydarzenia.

18 grudnia 1970

Wojsko strzela do demonstrantów w Elblągu.

22 stycznia 1971

Strajk stoczni w Szczecinie.

10 lutego 1971

Początek strajków włókniarek w Łodzi.

15 lutego 1971

W Łodzi strajkują 32 zakłady zatrudniające 90.000 pracowników. Dochodzi do
zamieszek ulicznych.
Władze podejmują decyzje o anulowaniu z dniem 1 marca 1971 podwyżek cen żywności
z 12 grudnia 1970.

25 czerwca 1976

W związku z podwyżką cen rozpoczynają się strajki robotników m. in. w Radomiu,
Ursusie i Płocku.
W Radomiu robotnicy szturmują KW PZPR i przez okna wyrzucają żywność z bufetu, a
następnie podpalają budynek.
W Ursusie robotnicy rozkręcają tory kolejowe.
O godzinie 20 premier Piotr Jaroszewicz odwołuje podwyżki.
Masowe aresztowania uczestników demonstracji. Wielu zostaje brutalnie pobitych
przez milicję.
Masowe zwolnienia w zakładach pracy, gdzie odbywały się strajki. Dalsze
aresztowania uczestników protestów, w całym kraju zatrzymano ok. 2.500 osób,
przed sądami staje ok. 500, przed kolegiami d/s wykroczeń ok. 400.

7 maja 1977

Stanisław Pyjas, krakowski student, współpracownik KORu zostaje zamordowany
przez SB.

W międzyczasie wielu ludzi próbowało uciec z tego raju. Wielokrotne porwania
samolotów.






Temat: A wczoraj...
Tramwajem dookoła Gdańska
lucy_z napisała:

> Zopcio, byłoby fajno jakby tramwaj czy autobus był pusty i na siedząco
> człowiek
> jechał. Całkiem przyjemna taka wycieczka. Gorzej jak wiszą ludzie nad głową
> albo Ty wisisz nad czyjąś i uważasz, żeby nie polecieć do przodu na pysk, hi,
> hi:)/chciałam powiedzieć na buźkę;)/

Z tego względu z masowej komunikacji uznaję tylko komunikację szynową, gdzie
latanie na pysk jest znacznie mniej odczuwalne niż w autobusach i trolejbusach,
których uzywam wyłącznie w stanie wyzszej konieczności.

> A jak Ty to objeżdzałeś?:)
>

Była niedziela, nie było problemu z miejscami ani z lataniem na pysk. Za to (ku
mojemu zaskoczeniu) niedzielny rozkład jazdy okazał się byc całkiem sensownie
ułożony, na zadnym przystanku nie czekaliśmy dłuzej niż 10 minut.

Ruszyliśmy z Jelitkowa, z pętli o rozmiarach małej stacji kolejowej (hi hi hi).
Dawniej był to po prostu przystanek końcowy, bo tramwaje w Gdańsku (jak
wszędzie zresztą) były dwukierunkowe. Jednak w powojennej Polsce (i nie tylko
zresztą) dwukierunkowe tramwaje zastapiono jednokierunkowymi, stąd powstała
potrzeba budowy pętli.
No więc ruszyliśmy z Jelitkowa tramwajem numer 6 w strone Oliwy. Początek trasy
wśró malowniczych domów jednorodzinnych to miejsce wypadów dawnych gdańszczan
nad morze. W Oliwie tramwaj fajnie się prześlizgiwał wśród stuletniej zabudowy,
po czym wjechał w ulice Wita Stwosza. Dalej minęliśmy zajezdnię w okolicy
nasypu i przyczółków zniszczonej kolei kaszubskiej i wjechaliśmy w Grunwaldzką.
Szczątki dawnego klasycznego Wrzeszcza niestety giną w socralistycznej
zabudowie powojennej (przynajmniej na trasie tramwaju). Potem szpaler drzew
Wielkiej Alei i pod Błędnikiem wjazd na ul. 3.Maja. z góry i od tyłu
obejrzelismy Dworzec Główny i dalej na ul. AK zawrócilismy w stronę
śródmieścia. Przy Bramie Wyżynnej przesiadka na tramwaj numer 8. Ten Podwalem
Przedmiejskim i dalej Siennicka zawióżł nas na Stogi. Przygnębiające blokowisko
nie zapowiada malowniczego odcinka przez las do plaży. W lesie zauważyłem
szeroką przecinkę, prostopadłą do ulicy. Wygląda jak pod autostradę, ale skąd i
dokąd...? Na plaży w Stogach krótka przerwa w podróży i widok portu z odwrotnej
strony niz z Sopotu. Przed plażą maszty z flagami Gdańska. Na pętli resztka
dawnego drugiego toru (to też dawniej był przystanek bez pętli) a ten
tor "zapętlony" ginie wśró lasu. Wracamy do śródmieścia, gdzie przed Dworcem
(tym razem od przodu) wsiadamy w "10" do Nowego Portu. Przedsmak tej dzielnicy
mamy juz w tramwaju, jedzie nim kilkuosobowa grupa klasy robotniczej o
charakterystycznym zapachu, charakterystycznym wyglądzie i chrakterystycznych
głosach, bez zahamowań uzywanych z charakterystycznym słownictwem. W Nowym
porcie przez pomyłke wjechaliśmy do samej zajezdni, całkiem ładnej. Dzielnica
ma pewną zaletę: jest w swojej starej częśći mało skażona kwadratobetonem. I
wadę: jest zapuszczona, zdewastowana, budzi lęk. Szkoda, to mogłaby byc
naprawde ładna dzielnica, godnie witająca gości ze Skandynawii zjeżdżajacymi z
promu. Wsiadamy w tramwaj 35 i przez Brzeźno (z lewej bloki z prawej letnisko)
dojeżdżamy do pętli na Hallera i dalej do skrzyżowania z Mickiewicza. Tu
wsiadamy w tramwaj numer 2, i jednym z nielicznych odcinków torów w jezdni
docieramy do placu Komorowskiego i dalej (juz wydzielonym torowiskiem) wśród
zabudowy międzywojennej aleją Legionów. Różnica między niemieckim modernizmem i
polski (znanym nam z Gdyni) jest wyraźna. Potem przez Zaspę i Przymorze
docieramy do Pomorskiej, wzdłuż której dojeżdżamy do Jelitkowa.
Koniec wycieczki.




Temat: Nietypowe ciekawe miejsca na weekend?
> Witam chciałabym się was spytać gdzie w trojmiescie można spedzic milo
> weekend, co pozwiedzać lub gdzie się udać? Chodzi mi o miejsca które uważnie
> za ciekawe a nie ma ich w prspektach jak np. akwarium,ratusz czy fonatnna.

..jeszcze mariacka, zuraw i co tam jeszcze;)
-mozna pobuszowac po chaszczach i ruinach na boki od ulicy chmielnej i z
nietypowej perspektywy popatrzec na wzmiankowany zuraw:)
- dalej puscic sie mozna na olowianke- tyz dziwne miejsce w centrum miasta. na
niej dosc srednia (finalizowana)realizacja jakiegos obiektu,,nie pamietam,
chyba filharmonii (opery?)- znowuz troche fotek zatloczonego turystami
rybackiego pobrzeza mozna zrobic z drugiej strony motlawy
-polecam jednak banalny spacer wzdluz motlawy strona turystyczna;)- od dlugiego
targu, przy baszcie niemal na koncu 'deptaczka', az do ul rycerskiej, w prawo
mozna skrecic i poszukac sladow po zamku krzyzackim (tego ja nie zdazylem
zaliczyc:/), nastepnie przebic sie bocznymi uliczkami np z powrotem w strone
dlugiej badz wzdluz kanalu w strone mlynow i kosciola sw katarzyny.
po drodze zawinac mozecie pod poczte gdanska (miejsce obrony z pierwszych dni
okupacji), w poblizu przyciezkawy pomnik (obroncow poczty, zdaje sie?)
- w drodze powrotnej na dluga kosciol sw jana- niesamowite wrazenie, obiekt
ktory juz chyba(?) nie pelni funkcji sakralnych, wewnatrz totalnie wyczyszczony
ze wszelkich architektonicznych detali- idealne miejsce na wystawy, koncerty...
i jako takie jest obecnie wykorzystywany, sam swego czasu z moja byla luba
trafilem na wystawe national geografic, innym razem na probe jakiegos choru.
...gdansk to wogole ciekawe miejsce odrestaurowanych obiektow, ulic, pierzei i
sasiadujacych z nimi ruin, walacych sie cegiel badz tynkow na glowe, z
ogrodzonymi wysokimi parkanami placami wykopalisk(?), budow(?). dla mnie klimat
naprawde niesamowity.
-tez nie zdazylem zaliczyc niestety, ale sadzac po zdjeciach kalinowskiego i
orissy naprawde warto zajrzec do kosciola sw katarzyny, zaliczyc muzeum zegarow
wiezowych, wspiac sie na wieze dla niesamowitego widoku miasta
-mozna wejsc do nowo wyremontowanej(wybudowanej) hali targowej przy placu
dominikanckim- na poziomie -1 wyeksponowane sa slady bazyliki (nie pamietam juz
szczegolow) romanskiej jesli sie nie myle sadzac po budulcu, reliktu po
pierwotnych ksztaltach zabudowy gdanska z czasow przedhanzeatyckich. zdaje sie,
ze sa to pozostalosci po starszej budowli niz klasztor dominikanski, ktory
niegdys stal tu na miejscu hali targowej- pozostaloscia po nim jest pobliska
baszta jacek- baaardzo czesto kolo niej przechodzilem, i dopiero za ostatnim
razem, wchodzac do "nowo"otwartej hali mialem okazje sie dowiedziec co nieco o
jej historii.
spacerowac, lazic, zagladac:)
polecam zeppeliny, jesli lubicie wysoko kaloryczne litewskie jedzonko (na
Koziej to bylo?) w niedrogiej knajpce "Cuda wianki", knajpiano/klubowe wieczory
jesli w gdansku to chyba absynt (czy jak oni to pisza) przy teatrze wybrzeze od
strony targu weglowego-byle nie w weekendy (trojmiasto podobno bawi sie raczej
w sopocie- tam np spatif na sopockim monciaku, choc straszny tlok).

nie wspominam o trasach rowerowych, calym morskim wybrzezu(!), wzgorzach,
dolinach, parowach trojmieskich- bo pogoda idzie na gorsze:) ..no ale dla
amatorow wypraw w dzdzyste dni przynajmniej (procz tego wybrzeza) gora gradowa
z fortami i panorama gdanska godna polecenia(to gora za/powyzej dworca glownego
i pksu) b.t.w., czy ktos wie co to za wiezyczke widac na sasiednim(w strone
poludniowa) wzniesieniu? tez tam nie dotarlem:/

tyle z sentymentalnej, dosc chaotycznej podrozy po magicznym centrum gdanska;)
sopotu, tym bardziej gdyni niestety nie znam za bardzo, wiec bajek nie bede
opowiadal. przyjemnej wyprawy po trojmiescie zycze



Temat: Rewitalizacja terenów poprzemysłowych
Rewitalizacji Dworca Morskiego w Gdyni (PHARE)
Na temat rewitalizacji Dworca Morskiego w Gdyni, w ramach projektu "SebTrans-
Link's, dyskutowano 14 ipca br. w siedzibie Zarządu Morskiego Portu Gdynia.
Jest to ciag dalszy projektu Phare "Przyszła sieć transportowa oraz
zrównoważony rozwój sieci TINA". Opracowane zostały nastepujace warianty
wykorzystania Dworca Morskiego: jako terminalu promowego; jako budynku do
obsługi statków pasażerskich w sezonie letnim i zintegrowania go z nowym
terminalem promowym oraz jako terminalu do obsługi statków pasażerskich, przy
zachowaniu dziedzictwa kulturowego. W przypadku wykorzystania dworca jako
terminalu pasażersko-towarowego, Tomasz Szymański. autor koncepcji, przedstawił
możliwości przystosowania budynku i jego otoczenia do wymagań standardów
europejskich krajowych, pod kątem obsługi pasażerów, przepływu ładunków,
dojazdów itp.. przy założeniu, że terminal będzie obsługiwał promy oraz
pasażerskie statki wycieczkowe. Jak wynika z analizy, wadami tego projektu są
m.in.: utrudnienie wydzielenia terenu stanowiącego granice państwa, co jest
podstawowym warunkiem bazy promowej; kolizja z ruchem kolejowym i budynkiem
Kapitanatu Portu; zbyt wąskie przejazdy drogowe; brak miejsc manewrowych dla
pojazdów oraz brak pomieszczeń dla odprawy towarowo-pasażerskiej. Szacunkowy
koszt projektu to ponad 23,4 mln zł. Przy wariancie zakładającym wykorzystanie
dworca jako obiektu zintegrowanego z terminalem promowym, a przeznaczonym do
obsługi statków pasażerskich w sezonie letnim, watpliwości budzą m.in. kolizje
w połączeniach drogowych, czy konieczność budowy skomplikowanych rozwiązań
estakadowych do obsługi ruchu pasażerskiego, który w warunkach polskich trwa
ok. 4 miesiące w roku. Szacunkowy koszt projektu to prawie 21.6 mln zł. Decyzja
o wyborze wariantu zapadnie, prawdopodobnie, jesienią. Jednak, jak zauwazył
Krzysztof Gromadowski, dyrektor do spraw rozwoju i integracji z Unią
Europejską, nie jest możliwe pogodzenie funkcji terminalu promowego z
pasażerskim. Ponadto, nie wiadomo, ile i jakie statki będą zawijały do Gdyni,
wobec przebudowy wejścia do portu w Gdańsku. Niezależnie od przyszłego
wykorzystania obiektu, rewitalizacji wymaga sam budynek, składający się z dwóch
części: własciwego dworca i dobudowanego magazynu nr 1 (dawnego magazynu
tranzytowego). Dworzec Morski został oddany do użytku w 1933 r. i przeznaczony
do obsługi linii GAL (GdyniaAmerica Lina). W latach międzywojennych był wręcz
symbolem jedynego polskiego portu. Budynek zbudowany był w formie zbliżonej do
kwadratu. Po obu stronach wejścia głównego, na pionowych elewacjach umieszczone
były dwa orły. Lewa strona budynku została częściowo zbombardowana w 1943 r. i
do dziś nie została odbudowana w swojej pierwotnej formie. Podobnie, jak nie
przywrócono płaskorzeżby orła na zachowanej części elewacji. W 1942 r. Dworzec
Morski został zamieniony na biura niemieckiej marynarki wojennej, a w hali
magazynowej wybite zostały okna, których ślady widnieją do dziś. Po wojnie i
zlikwidowaniu w 1950 r. firmy GAL, administrowanie budynku przejeły Polskie
Linie Oceaniczne. Do 1987 r, obsługiwany był tu ruch pasazerski. Obecnie w
budynku mieszczą się biura firm portowych i żeglugowych oraz sklep meblowy.

www.gdynia.pl/?co=news/cp&akt=779
www.guide-gdansk.pl/foto3.php
Bye !
Against fascism !
HENRY MORGENTHAU jr. jr.




Temat: Wstyd i hanba - "dworzec" PKS
Gość portalu: Allma napisał(a):

> mysle, ze nalezy zakonczyc ten spor, ktory nie ma zadnego sensu.

W zasadzie to tu nie ma sporu tylko jest dyskusja, i to jak na lokalne standardy bardzo spokojna. :)

> zaczelo sie od
> brzydoty i warunkow na dworcu pks w toruniu, skoczylo na wymianie pogladow i
> porownywaniu bydgoszczy i torunia.

Normalka. Ciesz się, że jeszcze nikt nie napisał o wojewodzie, marszałku, TVB i paru innych takich
tematach...
Te dwa fora są bardzo specyficzne, dowolny wątek schodzi na porównywanie kto ma większego :)

> kazy z nas zyje w swoim miescie, kazdy ma
> swoje wyobrazenie na temat tego jak chce zyc i gdzie mu lepiej. i niech kazdy
> swoim miastem sie zajmuje.

No, z grubsza.

> tak tylko na marginesie, konczac i odpowiadajac. i w getyndze i w berlinie
> bylam. wybieram getynge.
> aha, w gdyni tez bylam. i bardzo lubie skwer kosciuszki, plaze i morze rowniez.
> ale i tak dla mnie spacer starowka gdanska i bulwarami (czy jak to sie u was
> nazywa) jest nieodzownym punktem programu, podczas pobytu w trojmiescie.

Jak ostatnio byłem, to stada turystów mnie jednak ostro przepłoszyły.

> a z
> tych trzech miast to chyba bym sopot wybrala do zamieszkania :) ten deptak i
> molo.. :)

Tak, Sopot ma swoje zalety :)

> jak mieszka sie w metropolii tez wiem. a moje wyobrazenie na temat duzych miast
>
> wynika z obserwacji i doswiadczenia. nieprzyjemnego doswiadczenia. a wloczenie
> sie po starowce wspaniale odstresowuje po meczacym dniu pracy. uwielbiam
> przejsc sie uliczkami starego miasta (nie glowna, tylko bocznymi), poczuc
> zapach tej stechlizny jak to nazwales,

Hm, nie przypominam sobie żebym coś o stęchliźnie pisał. :)

> wyobrazic sobie, jak kilkaset lat temu
> chodzili tamtedy zupelnie inni ludzie, zupelnie inaczej wygladajacy i
> prowadzacy zupelnie inny tyl zycia. i nie ma to nic wspolnego z nastoletnia
> natura, wyroslam z tejze, choc czasami mi szkoda.
> tak wiec drodzy koledzy, nie ma co sie spierac, bo kazdy ma swoje poglady.
>
> po raz kolejny przypominam, ze watek ten tyczyl sie haniebnego dworca pks w
> toruniu. i niech na temat trwa dyskusja :)
> ah, tylko wyjasnienie, wrzosy to nie blokowisko :)
> blokowisko wydaje mi sie, w zasadzie nie moze byc ladne (blokowisko z wielkiej
> plyty oczywiscie, pomijam nowe osiedla) ale rubinkowo jest zadbane,
> uporzadkowane i z mnostwem zieleni. malo takich osiedli w polskich miastach,
> niestety. w bydgoszczy tylko fordon mi je przypomina.

Więcej tego jest. Poza tym w sumie kwestia definicji blokowiska. A takich przysłowiowych betonowych
pustyń nie ma ani w Bydgoszczy, ani w Toruniu. :) Za dużo zieleni...

A teraz wracając do tematu: tak ogólnie to jeżeli nie będzie żadnego ostrego kryzysu gospodarczo-
politycznego to będzie tylko lepiej. PKP chce oddać bądź wydzierżawić dworce samorządom, co
umożliwi Toruniowi uporządkowanie dworca i okolic. To samo dotyczy dworca bydgoskiego zresztą.
Z kolei Connex prędzej czy później wywiąże się z umowy i postawi nowy toruński dworzec autobusowy.
Zapewne nie będzie to żadna perełka architektury tylko raczej prostokątne pudełko, ale będzie czyste
i będzie pełnić wszystkie potrzebne funkcje. Ot, tyle. W Bydgoszczy z kolei PKS odgraża się że
wyremontuje dworzec i uporządkuje plac przed nim, a z kolei po drugiej stronie Jagiellońskiej postawi
Focus Park i być może to też będzie miało ręce i nogi...



Temat: Rewolucja na głównym
i nie tylko na Głównym!
Witam
Chciałbym zauważyć, że oprócz wspomnianych dwóch mostów do przebudowy i
podwyższenia (chodzi o Długi i kolejowy obrotowy /kiedyś/) projektanci chyba
zapomnieli (przynajmniej tego nie napisano) o jeszcze jednym moście tj. moście
kolejowym na Parnicy (leżący w linii prostej do obecnego mostu kolejowego na
Odrze Zachodniej.
Od mostu kolejowego na OZ sztucznym "nasypem" linia kolejowa przecina Kępę
Parnicką i po kilkuset metrach przecina także rzekę Parnicę, również obrotowym
w przeszłości mostem, który jest bardzo niski (jedynie 2,67 cm przy średniej
wodzie) i całkowicie eliminuje żeglugę (oprócz kajakowo-łódkowej) z rzeki
Parnicy.
W Stettinie Parnica i Kanał Zielony tętniły bujnie życiem (co widać na
zdjęciach z tamtego okresu). Co ciekawe podwyższenie tylko samego mostu
kolejowego na OZ jest wg zapewnień kolejarzy niewykonalne ponieważ wiązałoby
się to ze zbyt dużym spadkiem poziomu torowiska na Kępie Parnickiej. A sprawa
mostu na OZ jest priorytetowa dla bezpieczeństwa żeglugi bowiem jego niski
prześwit (na poziomie mostu Długiego) powoduje, że przy cofce żadne barki nie
mogą pod nim przepłynąć, a w „normalnych” warunkach pogodowo-hydrologicznych
ruch z uwagi na zbyt wąskie przęsła odbywa się w systemie lewostronnym – co
stanowi chyba jedyny taki przypadek w Polsce, ponieważ tak jak na drogach
kołowych tak i na drogach wodnych ruch odbywa się prawostronnie. Natomiast sama
przebudowa mostu kolejowego na Parnicy leży także w interesie przywrócenia
dzielnicy na KP życia również od strony wschodniej.
Przechodząc do przebudowy mostu Długiego polegającego na podniesieniu go o 1,5
m (co doprowadzi do spełnienia wymogu dla klasy żeglowności Vb jaką jest Odra
Zachodnia), musi to być połączone z przebudową całego węzła komunikacyjnego na
skrzyżowaniu Wyszyńskiego-Nabrzeże Wieleckie, gdyż wjazd w Wyszyńskiego z
Długiego znalazłby się przynajmniej o te 1,5 m wyżej niż obecnie. Obniżając
poprzeczną ulicę można byłoby uzyskać bezkolizyjne skrzyżowanie w tym rejonie,
co niewątpliwie uwolniłoby ulicę biegnąca równolegle po nabrzeżu Bulwaru
Piastowskiego od ruchu kołowego – co dałoby impuls do rozbudowy tam
infrastruktury gastronomiczno-rozrywkowej. Z drugiej zaś strony rzeki
umożliwione byłoby bezkolizyjne skomunikowanie ul. Energetyków z ul. Heyki i
utworzenie przejścia pod mostem Długim w ciągu Bulwaru Gdyńskiego.

Koncepcja "z głową", uwzględniająca realia tj. konieczność podniesienia
istniejących mostów ograniczających, a czasem wręcz uniemożliwiających żeglugę
na Odrze Zachodniej w centrum miasta, a także problemy komunikacyjne w rejonie
dworca, skomunikowanie lewobrzeża miasta z Kępą Parnicką. W przypadku podjęcia
realizacji tej śmiałej i bardzo kosztownej koncepcji, pociągnęłoby to za sobą
całą lawinę inwestycji - choćby przebudowa skrzyżowania na Wyszyńskiego i
Energetyków, odbudowa "szczecińskiej Wenecji" vis a vis wyspy Jaskółczej (na
której miałaby powstać przystań), czy w końcu modernizację zabudowy Kępy
Parnickiej. To być może pociągnie za sobą też odświeżenie „zatęchłej i
podupadłej” dziś ul. Kolumba i być może równie wizjonerską przybudowę dworca
PKS. Dobrym pomysłem jest również nowy most (jak widzę na rysunku) łączący Kępę
Parnicką z ul. Narutowicza bodajże, co w sposób zdecydowany poprawiłoby
komunikację, zmniejszając też nieco ruch w rejonie Bramy Portowej.
Nie jestem architektem, ale koncepcja 26 piętrowego wieżowca w miejscu
lokomotywowni podoba mi się i nadałaby tej części miasta trochę nowoczesności.

Jednak koncepcja ta w Szczecinie trudna będzie do realizacji – zliczyłbym ją do
kategorii wizjonerskich, z uwagi na ogromne koszty, duży zakres
robót „paraliżujący” poszczególne rejony, no i chyba najważniejsze
politykierstwo i miernota władz miejskich (chyba, że po wyborach samorządowych –
tych i kolejnych – nastąpi nowa jakość w zarządzaniu miastem, co chyba w końcu
kiedyś musi przecież nadejść!

Pozdrawiam :)



Temat: W środę strajk na kolei
gdanskaa napisał:

>
> No to niech państwo lepiej dotuje PKS czy coś takiego a
nie KOLEJ - bo ta jest
> naprawdę bardzo kapitałożerna i utrzymuje na stałym
poziomie możliwość
> przewiezienia olbrzymiej ilości taboru (a wykorzystana
jest kilka razy na
> dobę). To tak, porównując, jakby chcieć budować
autostradę do wioski gdzie
> jedzie 5 samochodów na dobę, podczas gdy wąska
asfaltówka wystarczyłaby w
> zupełności.
> Nie twierdzę, że tym ludziom nie można pomóc utrzymując
transportu. Ale może to
> być tańszy transport (np. autobusy) zamiast naprawdę
drogiej sieci kolejowej.

to raczej nie mozliwe poniewaz wielu przewoznikow w zimie
nie jest wstanie zapewnic dojazdy szczegolnie na kaszuby
ze wzgldy na nieodsniezone i nie posypane drogi. Poza tym
przewoznicy obecni maja juz na maksymalnym wykorzystaniu
autobsy poniewaz wielu wiekszych wykonuje juz przejazdy
na trasach dochodowych a na inne nie chce poprostu
wchodzic. Ci co chca wejsc na rynek probuja szczescia na
trasach o duzym natezeniu pasazerow (np Kartuz Gdansk) i
inne ich nie interesuja,albo staja do przetargow na linie
ZKM Gdynia, lub busami obslguja trasy turystyczne.

I to jest problem jasne ze ruch autobusow bylby tanszy
ale wymagalby dobych odsieznoaych tras i prawa ktore
umozliwialoby koordynatorowy pomorskiemu rozkladow jazdy
na wymuszenie na przewoznku oblugi rowniez trasy mniej
dochodowej (na sasadzi masz dobry kuer na tej trasie ale
jedoczesni music miec gorszy na innej). Przykadem takich
klopotow niech bedzie sytuacja w jednej z wsi w
pomorskiem gdzie dzieci dojezdzaja do szkoly bonazna.
niestety nie pamietam nazwy wsi.

>
>
> > Krzyzowa
> > ta tez umozliwla bardzo szybki dojazd do Gdyni z Kartuz.
>
> Dam Ci przykład - w Bydgoszczy ok. 10 lat temu
wybudowano linię kolejową do
> odległego osiedla Fordon. Były super plany, jak to
miało pomóc ludziom w
> dotarciu do pracy, odciążyć drogi i transport miejski.
Okazało się że
> przeciętnie w pociągu jechało 5-10 osób ! A 99% i tak
wybrała autobusy miejskie
>
> bo jeżdżą częściej, są mniejsze i bardziej elastycznie
doasowane do ludzi.
> Nawet wybierali autobusy odjeżdżające sprzed dworca !
Nie wiem jakoi ma być
> sens utrzymywania, jeszcze raz powtarzam, DROGIEJ w
eksploatacji jak cholera
> kolei i wygodnej głownie dla kolejarzy i ich rodzin (bo
dla nich DARMOWEJ!)
> kolei skoro w to miejsce można mniejszym kosztem
zapewnić tańszy transport !?

owszem z tym ze na Fordo byly autobusy na do wielu wsi
gdzie jest to polacznie nie ma autobusow. Trzeba by
jechac z wieloma przesiadkami.

i jak pisalem wyzej co doautbusow przewoznicy jakos sie
nie kwapia z tm co do zwiazkowcow to na koncu wyjasniam
swoej stanowisko.

>

> Trójmiasto, jak już o tym mówimy, nie wymaga prowizorki
jaką jest droga nr 7 a
> z prawdziwego zdarzenia AUTOSTRADY A-1 łaczącej Gdańsk
nie tylko z Warszawą
> (jak siódemka, która jest przez Warszawiaków
preferowana bo zapewnia im wygodny
>
> dojazd na Mazury) ale i z Bydgoszczą, Toruniem (i przez
Toruń z Warszawą),
> Włocławkiem, Łodzią, południem Polski i Europy. To że
Polska pólnocna
> potrzebuje modernizacji sieci drogowej i mądrych
decyzji jest oczywiste, ale to
>
> nie jest temat artykułu.

owsz do do drog masz racje z tym ze mi bardziej chodziloo
przebudowe torowiska Gdansk Wawa. Rozumiem ze na ta
przebudowae rzuca sie ci co jezdza w tamtm kierunku
ciekawe jaka bedzie ciena iletu jak sie wezmie to pod uwage.

>
>
> Oczywiście że tak powinno być ! Choć drogi krajowe,
autostrady (podobnie jak
> główne szlaki kolejowe, z tym się oczywiście zgadzam)
generują miejsca pracy,
> rozwój regionu itd. Więc działają na korzyść większej
grupy niż kierowców.
> A jak już płacić (tak jak sugerujesz aby dotować kolej
regionalną) - to mądrze
> i nie więcej niż trzeba z podatków.
>

owesze nie wicej i wlasnie w tym wypadku polaczen
regionalych o to chodzi. ta juz ita czesto polacznie jest
jedno rano jedno wieczorem. moze rozwiazniem bylby
autousy szynowe?

Co do zwiazkowcow zgadzamsie oni czeto nie patrza na nic
innego tylko na swojw stolki. inaczej juz dawno
proowalby wymuc zmiane drogich skaldow na autobusy
szynowe uzywane w calej zachodniej europie w polaczeniach
lokalnych.

> Pozdrawiam !




Temat: Warszawa traci monopol na drapacze chmur
Warszawa traci monopol na drapacze chmur
O zamiarze budowy przeszło 200-metrowej wieży z apartamentami Sky Tower
poinformował przed tygodniem prezes spółki deweloperskiej LC Corp Konrad
Dubelski. Ten 51-piętrowy apartamentowiec będzie częścią ogromnego kompleksu
mieszkalno-biurowego, które ma powstać w ciągu czterech lat kosztem 400 mln
dolarów niemal w samym centrum Wrocławia. Warszawskim akcentem tej inwestycji
jest to, że - jak poinformował Dubelski - autorem koncepcji projektu jest
bliżej nieznane warszawskie biuro projektowe B&G.

Obecnie najwyższym budynkiem mieszkalnym w Polsce jest 120-metrowy
apartamentowiec Łucka City (30 kondygnacji), który firma deweloperska J.W.
Construction Holding wybudowała w śródmieściu. Spółka reklamowała tę
inwestycję hasłem: "Warszawa u Twoich stóp". Jednak o wiele ładniejszy widok -
na Zatokę Gdańską - będą mogli podziwiać ze swych okien mieszkańcy
apartamentowca Sea Tower, który powstaje przy Nabrzeżu Prezydenckim, w centrum
Gdyni. Inwestor - firma deweloperska Invest Komfort - podaje, że wyższa z
dwóch wież (36 i 28 kondygnacji) będzie miała 138 metrów wysokości.

Ten budynek zachowa miano najwyższego budynku mieszkalnego w Polsce do 2010
r., kiedy zostanie oddany do użytku Sky Tower. Nie dorówna mu inny warszawski
drapacz chmur, który luksemburska firma Orco chce wybudować przy ul. Złotej (w
pobliżu Dworca Centralnego. Przypomnijmy, że projekt 192-metrowego
apartamentowca (45 pięter) Orco zamówiła u jednego z najbardziej znanych
architektów na świecie - Daniela Libeskinda.

Wszystkie te budynki mają jednak jedną wspólną cechę - bardzo wysokie ceny
mieszkań, które przeciętnego zjadacza chleba mogą przyprawić o zawrót głowy.
Np. najdroższe apartamenty w gdyńskim Sea Tower kosztują ok. 20 tys. zł.
Konrad Dubelski nie chciał zdradzić, ile zapłacą przyszli mieszkańcy Sky
Tower. Wiceprezes LC Corp Rafał Gulka przyznał jedynie, że chcąc dziś kupić
luksusowy apartament we Wrocławiu, trzeba się liczyć z wydatkiem rzędu 10-13
tys. zł za m kw. Dodajmy, że Warszawa, Wrocław i Gdynia są jednymi z tych
miast, w których podaż mieszkań nie nadąża za popytem na nie.

A może Warszawie na pocieszenie pozostanie chociaż tytuł najdłuższego budynku
mieszkalnego w Polsce? Znany wielu warszawiakom "jamnik" przy ul. Kijowskiej
(vis-a-vis Dworca Wschodniego) ma 508 metrów długości (w bloku są aż 43 klatki
schodowe!). Nic z tego. Na gdańskim osiedlu Przymorze stoi zbudowany w latach
70. tzw. falowiec, którego długość wynosi ok. 850 metrów. W Europie dłuższym
budynkiem może poszczycić się jedynie Wiedeń. Blok w dzielnicy Karl-Marx-Hof
(wybudowany w latach 1926-30) ma ponad kilometr długości.

Kim jest Leszek Czarnecki

LC Corp, która ma na swoim koncie kompleks biurowo-handlowo-rozrywkowy o
nazwie Arkady Wrocławskie jest spółką należącą do wrocławskiego przedsiębiorcy
Leszka Czarneckiego. To jeden z trzech Polaków, którzy znaleźli się na
ogłoszonej właśnie przez dwutygodnik "Forbes" liście najbogatszych ludzi
świata (są na niej także Zygmunt Solorz-Żak oraz Jan Kulczyk). Majątek
Czarneckiego, który jest też jednym z głównych udziałowców GETIN Holdingu,
oceniany jest na miliard dolarów.
dom.gazeta.pl/nieruchomosci/1,73497,3645178.html




Temat: Moje konfabulacje na temat modernizacji
> Gość portalu: aut_hour napisał(a):
> Zastanawiam sie nad sensem projektu przewidujacego przekopywanie miasta celem
> przeprowadzenia tunelu srednicowego.
> 1 - tunel ten mialby laczyc East Side z West Side. Po co? Jest tramwaj pt.
> Citirunner, jest linia z Retkinii na Widzew. Wystarczy zmodernizowac te linie
> tak, zeby Citirunery rozwinely skrzydla. Z pewnoscia wyjdzie taniej niz
> kopanie tunelu.

Ok. Cityrunner wystarczy na Kaliski z Widzewa. Z tym, że tramwaj jest dla ruchu
wewnętrznego, a tunel będzie dla ruchu zewnętrznego dalekobieżnego i
regionalnego. Wątpię, że byłby wykorzystywany jako SKM wewnątrz miasta. Ale się
zgadzam, że z Widzewa dość łatwo prostą trasą się dostać na Kaliski. Sam tak
robię, bo mieszkam na Widzewie. Myślę, że tunel ma po pierwsze skrócić drogę do
Warszawy, a nie usprawnić ruch w Łodzi.

> 2 - polaczenie Wroclawia z Warszawa przez Lodz, dostepnosc szybkich polaczen
> z Warszawa dla mieszkancow poludniowo-zachodniej czesci Lodzi. Nie latwiej
> jest z modernizowac trase przez Lowicz? W tym przypadku potrzeba byloby
> intensywnie zmodernizowac tylko odcinek Zgierz-Lowicz. Odpadlo by: kopanie
> tunelu, stawianie nowej Lodzi Fabrycznej, modernizowanie odcinka Lodz -
> Koluszki i prostowanie torow miedzy Koluszkami a Skierniewicami. Prawda jest,
> ze pozbawionoby polaczenia mieszkancow czesci poludniwo-zachodniej ale...

Znaczenie tunelu jest większe niż tylko łącznica z Warszawą. Oczywiście
modernizacja linii na Łowicz miałaby sens. Ale nie chodzi tu o wygodę
mieszkańców Widzewa, chodzi raczej o przyszły CPL (Centralny Port Lotniczy),
który ma być pomiędzy Łodzią a Warszawą, więc tunel służyłby nie tylko
wrocławianom i warszawianom, ale głównie łodzianom i korzystającym z usług tego
lotniska. Łódź i Warszawa mają szansę stać się największymi węzłami
komunikacyjnymi w kraju, więc jasne jest, że należy usprawnić komunikację
kolejową.

> 3 - istnialoby szybkie polaczenie Widzew - Lodz Kaliska via Szitirunner.
> Dodatkowo,

Obecne połączenie jest dość szybkie. Moim zdaniem pół godziny z Widzewa to nie
tak długo.

> 4 - trasa tramwaju regionalnego P-L-Z umozliwialaby stworzenie szybkiego
> polaczenia polnocnych dzielnic Lodzi z dworcem w Zgierzu. Mozna byloby
> zbudowac odnoge idaca czesciowo dawna bocznica tramwajowa. Dodatkowo,

Ok. Wszystko mozna.

> 5 - mieszkancy Teofilowa wykorzystuja dworzec Lodz Zabieniec. A co wiecej,

Tak.

> 6 - mogliby na tym skorzystac mieszkancy Pabianic i okolic. Pociagi do
> Warszawy powinny startowac wlasnie z tego miasta. Moja koncepcja pewnie nie
> spodoba sie ludziom z Widzewa, ale moi drodzy, macie Citirunnera. Po
> odpowiedniej modernizacji ciagu WZ nie byloby wiekszych problemow
> z dostaniem sie na Kaliska.

To dobry pomysł, by pociag do Warszawy jechal przez caly region tj. Pabianice,
Łódź i Zgierz, ale wtedy podróż z samej Łodzi przez Zgierz byłaby dłuższa, a to
ona jest tu gwoździem programu. Łatwiej dojechać łodzianom na Fabryczny i
poświęcić zgierzan i pabianiczan, niż dla ich wygody poświęceć o wiele
liczniejszych łodzian. Jako widzewiak nie jestem zły. Do Wawy i tak jeżdżę z
Fabrycznego, żeby sobie zająć dogodne miejsce. Najbardziej nie lubię
przelotowych pociągów, bo są zapchane, gdy wsiadasz i nie masz szansy się tam
rozgościć. Poza tym proponowana przez Ciebie trasa jest z dala od
projektowanego CPL (w Babsku lub Mszczonowie). I najważniejsze. Gdyby
wybudowano tunel, to być może udałoby się przeprowadzić trasę Poznań-Warszawa
przez Łódź, a wtedy wreszcie stalibyśmy się ważnym węzłem kolejowym. Ja właśnie
o tym marzę, by trasy z Wrocławia, Poznania, Gdyni, Katowic i Warszawy
spotykały się w Łodzi. Przebieg szybkiej trasy Berlin - Moskwa przez Zgierz
mnie nie satysfakcjonuje. Gdyby zbudowano ŁTR to Pabianice i Zgierz miałyby
dobry dojazd do dworca w Łodzi, a tak dostępność trasy na Poznań dla Łodzi
byłaby pogorszona, a Pabianice w ogóle byłyby daleko.

> A nawet pomijajac Citirunnery, moznaby wytrasowac taki pociag: Lodz Widzew -
> Chojny - Kaliska - Zabieniec - Zgierz - Lowicz - Warszawa. Przy takiej
> relacji dalibysmy szanse zaistniec drugiemu, niewykorzystywanemu wiaduktowi
> nad Bandurskiego.

Ten wiadukt by zaistniał, gdyby położono sto metrów torów, bo narazie kończą
się razem z nasypem. Poczeka on pewnie na lepsze czasy na kolei, kiedy to
będzie potrzebny. Może kiedyś ruszy w Łodzi SKM?

> Taka kompleksowa wizja rodzi mi sie w glowicy. Wizja mniej inwazyjna i
> efektywniej wykorzystujaca istniejaca infrastrukture komunikacyjna.

W wielu głowicach rodzą się pomysły, ale żadne ręce nie chcą ich urzeczywistnić.




Temat: Kto planuje poczęcie VII-IX 2004?

Ejdzi, a ja tam bym mu dała pudełeczko na lotnisku... Najpierw bym mu wpadła w
ramiona, a potem wręczyła mu prezencik. Tylko nie zawiązany na 4 spusty, a tak,
żeby mógł od razu otworzyć. Nie wytrzymałabym ani sekundy dłużej, szans nie
ma!

Super, że idziesz w 7 tygodniu na usg, ja też bym tak chciała, jak się wszystko
ułoży. W 7 tygodniu widać już bijące serduszko i masz pewność, że jest serce,
że dzidzia się rozwija, że ciąża nie jest pozamaciczna, itp. Po prostu
nabierasz pewności, że się dobrze zaczęło i widzisz swoją "kijankę", jak to
agusik super napisała A w 12tyg to już jest specjalistyczne usg, które
sprawdza ewentualne wady rozwojowe (chyba głównie serduszka właśnie). Hihi, ja
tam bym mężowi do pudełeczka wsadziła jeszcze bilet na film z dzidziusiem w
roli głównej Bo rozumiem, że go na usg zabierasz?

Agusik, nie mogę, aż trudno uwierzyć, że tak niedawno powiedziałaś nam o dwóch
kreseczkach, a teraz fasolka ma już paznokcie! Ja też mam już masę książek,
ale na razie ich nie czytam, nawet nie mam ochoty. Na pewno kiedyś będziemy je
czytać z zapartym tchem

Gabi, książkę przeczytaj koniecznie, serio sprawdzona sprawa - dwoje naszych
znajomych wychowało według niej psy i serio są one pociechą dla właścicieli i
znajomych i są super ułożone. Tylko metody pani Fennell trzeba stosować od
samego początku. No i najtrudniej będzie je stosować Julce, ale jak
przeczytasz, to zobaczysz, dlaczego.

Kochane, mam prośbę. Mam już nowy telefon, ale Wasze telefony zostały w tamtej
komórze, bo nie były zapisane na karcie, tylko w samym telefonie. Proszę Was
ogromnie, prześlijcie mi je jeszcze raz. I proszę szczególnie dzisiaj o numer
abielki, bo właśnie się okazało, że jedziemy do Gdyni pociągiem, a Abielka
będzie na dworcu między 17 i 18 i ja też! No i jest szansa, że się spotkamy,
tylko muszę jej puścić smsa Proszę którąś z Was o przesłanie mi jej numeru
razem ze swoim.

No i tyle jeszcze miałam napisać... A! Różnica wieku między dziećmi... My też
rozmawialiśmy parę razy na ten temat i stanęło na tym, że jak najmniejsza.
Będziemy je od razu razem uczyć jeździć na nartach, wszelkie wypady od początku
będą całą rodziną, mam nadzieję, że będą się razem bawić, że fajnie będzie
wychowywać dwójkę na raz. Natomiast czasem mam wątpliwości. Przeczytałam wiele
postów na ten temat (ostatnio wypowiadały się mamy o plusach i minusach i
swoich doświadczeniach z małą różnicą wieku) i każda mama pisze coś innego...
To tak bardzo zależy od własnego nastawienia i od charakteru dzieci... Z
drugiej strony może fajnie puścić jedno do przedszkola i mieć czas na drugie
maleństwo... Przeraża mnie ciut rosnący drugi brzuch w obliczu noszenia i
zajmowania się na pełnych obrotach pierwszym malcem, który właśnie zaczyna
chodzić... Nie wiem, na pewno życie to zweryfikuje. Na razie myślimy oboje o
róźnicy max 2 lata.

Buziaczki w ten słoneczny poranek! oby cały dzień taki był i weekend. A jutro
egzamin żeglarski...



Temat: W środę strajk na kolei
Gość portalu: makary napisał(a):

> aha no coz wiec informuje ze: wiekszosc firm przewozowych
> to prywatne juz zaklady i im sie nie oplaca tez ta
> jezdzic. Wiec jak ci ludzie maja tam egzystowac? i
> wiekszoc z tam mieszkajacych ni stac na samochody skoro
> prawie nie stac ich na bilety. wiec jak rozwiazesz ten
> problem ich dowozu? To niestety jest ich jedyna mozliwosc
> kontaktu z swiatem. Ale zawsze mozna zrobic kogos
> obywatelem drugiej kategorii, tylko nie dziwmy sie ze
> potem glosuje na Leppera, skoro inna wladza odcina go
> zupelnie od swiata.
>

No to niech państwo lepiej dotuje PKS czy coś takiego a nie KOLEJ - bo ta jest
naprawdę bardzo kapitałożerna i utrzymuje na stałym poziomie możliwość
przewiezienia olbrzymiej ilości taboru (a wykorzystana jest kilka razy na
dobę). To tak, porównując, jakby chcieć budować autostradę do wioski gdzie
jedzie 5 samochodów na dobę, podczas gdy wąska asfaltówka wystarczyłaby w
zupełności.
Nie twierdzę, że tym ludziom nie można pomóc utrzymując transportu. Ale może to
być tańszy transport (np. autobusy) zamiast naprawdę drogiej sieci kolejowej.

> Krzyzowa
> ta tez umozliwla bardzo szybki dojazd do Gdyni z Kartuz.

Dam Ci przykład - w Bydgoszczy ok. 10 lat temu wybudowano linię kolejową do
odległego osiedla Fordon. Były super plany, jak to miało pomóc ludziom w
dotarciu do pracy, odciążyć drogi i transport miejski. Okazało się że
przeciętnie w pociągu jechało 5-10 osób ! A 99% i tak wybrała autobusy miejskie
bo jeżdżą częściej, są mniejsze i bardziej elastycznie doasowane do ludzi.
Nawet wybierali autobusy odjeżdżające sprzed dworca ! Nie wiem jakoi ma być
sens utrzymywania, jeszcze raz powtarzam, DROGIEJ w eksploatacji jak cholera
kolei i wygodnej głownie dla kolejarzy i ich rodzin (bo dla nich DARMOWEJ!)
kolei skoro w to miejsce można mniejszym kosztem zapewnić tańszy transport !?

> ok rozumiem ze jak doliczy sie koszty koniecznego remonu
> na tej trasie to zaplacisz ze swojej kieszni. Bo jak
> cwirkaja wroble na dachu ta trasa wymaga przebudowy (czy
> wiec dobudowy) i ma byc to finasowane z budzetu.

Trójmiasto, jak już o tym mówimy, nie wymaga prowizorki jaką jest droga nr 7 a
z prawdziwego zdarzenia AUTOSTRADY A-1 łaczącej Gdańsk nie tylko z Warszawą
(jak siódemka, która jest przez Warszawiaków preferowana bo zapewnia im wygodny
dojazd na Mazury) ale i z Bydgoszczą, Toruniem (i przez Toruń z Warszawą),
Włocławkiem, Łodzią, południem Polski i Europy. To że Polska pólnocna
potrzebuje modernizacji sieci drogowej i mądrych decyzji jest oczywiste, ale to
nie jest temat artykułu.

> JA tam
> doWawy nie jezdze wic czemu ma za to palcic? niech plca
> ci co jezdza. Tak zamo za drogi. Budwac tylko z opdatku
> drogowego. Ciekawe gdzie takim mysleniem tylko w
> granicach rachunku ekonomicznego zajdziemy.

Oczywiście że tak powinno być ! Choć drogi krajowe, autostrady (podobnie jak
główne szlaki kolejowe, z tym się oczywiście zgadzam) generują miejsca pracy,
rozwój regionu itd. Więc działają na korzyść większej grupy niż kierowców.
A jak już płacić (tak jak sugerujesz aby dotować kolej regionalną) - to mądrze
i nie więcej niż trzeba z podatków.

Pozdrawiam !



Temat: A w Gorzowie władza chce tramwaje likwidować!!!!!
elbinger_strassenbahn_gmbh napisał:

> d.z napisał:
>
> > a zrobili to niemcy.
> > W czasie gdy gospodarka niemicka szykowała się do II wojny światowej naras
> tały
> > problemy związane z komunikacją miejską.
> > Nie było dobrych autobusów a sieci tramwajowe wymagały dość dużych remontó
> w.
> > Cóż więc wymyślono?
> > Ano zastąpienie tramwajów trolejbusami.
> > Nie tylko w Gorzowie.
> > Trolejbusy uruchomiono w Wałbrzychu, Olsztynie no i Gorzowie.
>
>
> A Legnica to gdzie leży ;P
> > Prawda jest taka, że do 1943 roku już w Gorzowie tramwajów nie było.
> > Natomiast trasami tramwajów jeździły trolejbusy.
>
> Jeździły tramwaje !!!!
> > Zniszczenia wojenne i brak doświadczonych fachowców spowodowały, że podjęt
> o
> > decyzję o nieodbudowywaniu sieci trolejbusowej w Gorzowie.
> > Odbudowano tramwajową a czynne i wozy trolejbusowe wymieniono z Poznaniem
> na
> > wozy tramwajowe.
> > Nic więc nowego w propozycjach likwidacji tramwajów w Gorzowie nie ma.
>
> > Co ciekawe w 1943 roku w Gdańsku również trolejbusy miały zastąpić tramwaj
> e do
> > dzielnicy Siedlce.
>
> Na Siedlce i Orunie - pierwsze plany z 1939 roku !!!
>
> Nawet 10 wozów już czekało.
>
> 11 trolejbusów - numery 201-211
> Po rozpoczęciu okupacji
> > niemieckiej w Gdyni i zarekwirowaniu autobusów na front powstał problem z
> > dowożeniem ludzi do zakładów lotniczych.
> > Gdańskie trolejbusy pojechały więc do Gdyni i jeżdżą tam do teraz.
> > W Olsztynie było też ciekawie.
> > Dwie linie tramwajowe były i podjęto decyzję o ich zastąpieniu trolejbusam
> i.
> > W parę godzin po wybuchu wojny (1 września 1939 roku) na trasę wyjechały t
> am
> > pierwsze trolejbusy. Co ciekawe w Olsztynie nie przynisło to oszczędności
> > albowiem tory i infrastryktura ze zlikwidowanej linii tramwajowej musiały
> > pozostać czynne. Na końcu zlikwidowanej linii trawajowej mieściła się bowi
> em
> > zajezdnia tramwajowa i trawaje z drugiej czynnej jeszcze linii musiały tam
>
> > dojeżdżać.
> > W Wałbrzychu tramwaje były likwidowane głównie ze względu na dużą różnicę
> > wzniesień i związane z tym kłopoty eksploatacyjne (były wypadki).
>
> Wypadki ??? Może po 1945 - jak nie udolni Polacy w ramach propagandy zaczeli
je
> chac na tramwaje że to zawalidrogi
>
> > Do wojny uruchomiono jednak tylko jedną linię trolejbusową i dopiero po wo
> jnie
> > trolejbusy na szeroką skalę zaczęły zastępować tramwaje, aż do 1968 roku k
> iedy
> > to zlikwidowano ostatnią linię.
> >
> W Wałbrzychu zlikwidowano trolejbusy w 1973 roku a nie 1968 !!!!
>
>
> Jak już opisujesz że dodaj że niemcyu nie dokończyli trolejbusów w Jeleniej
Gór
> ze i Bydgoszczy.

Tak a propos Bydgoszczy - jeżeli ktoś był w grodzie nad Brdą to z pewnością
zauważył stojące jeszcze gdzieś na mieście stare okrągłe słupy trakcyjne na
ktorych do dziś wisi trakcja. To właśnie one są świadectwem że Niemcy planowali
w Bydgoszczy uruchomić linie trolejbusowe.Według zachowanych planów linia
trolejbusowa miała biec z Dworca PKP na dzisiejsze osiedle Błonie gdzie
znajdowało się lotnisko.Słupy do dziś mają się dobrze i pomimo uplywu 60 lat od
momentu ich produkcji wcale nie widać na nich zębu czasu tak jak na słupach
made in PRL.Z zachowanych tabliczek na slupach można dowiedzieć się że część z
nich pochodzi z roku 1944 , kiedy to Niemcy definitywnie przegrywali wojnę -
wszelkie materialy budowlane były objęte reżimem reglamentacji a pomimo to
Niemcy zrobili coś co przetrwało jak dotąt 60 lat.To się nazywa jakość !!!



Temat: krwawa niedziela - artykuł w Dużym Formacie
3city napisał:

> Wybacz, ale w tej dyskusji nie interesuje mnie pan Jastrzębski (choć jego
żona
> uczyła w mojej szkole średniej historii) tylko wydarzenia historyczne o
których rozmawiamy. Nie rozumiem czemu przenosisz tę rozmowę na płaszczyznę
personalną.

Bo nie rozumiem dlaczego mam wierzyć w teorie człowieka, dla ktorego dociekanie
prawdy jest kwestią przystosowania sie do aktualnegu układu władz

> No a jak wytłumaczyć w takim razie fakt żmudnego sprawdzenia danych
adresowych tych ludzi których Niemcy przedstawili jaki zamordowanych przez
Polaków ?

Widać rzecz nie była szczególnie trudna, skoro poradził sobie z nią magistrant.
Przy dobrze opracowanych książkach adresowych i archiwum przy Dworsowej nie
jest to szczególnie olśniewający wyczyn

> > (Nie)smaczkiem pozostaje fakt,
> > że zakład pana profesora korzysta z obfitej pomocy i stypendiów załatwiany
> ch
> > przez koleżeństwo pani Steinbach...
>
> Jw - jest to uwaga pozamerytoryczna, wybacz...

O tyle merytoryczna, że stawia pod znakiem zapytania obiektywizm prof. J. który
nie raz udowodnił, że potrafi sie zorientować skąd wiatr wieje...

Ale do rzeczy, przywołajmy ocenę naukową wydarzeń:

"Podsumowując przebieg wydarzeń, jakich widownią stała się Bydgoszcz w dniu 3
września 1939 roku trzeba przede wszystkimwskazać na dwa bezsporne fakty. W
mieście z pewnością strzelano do przemaszerowującego wojska polskiego, co
wywołało kontrakcję polską. Walki uliczne pociągnęły za sobą ofiary w ludziach
i nieznaczne straty materialne, zarówno wśród ludności polskiej, jak i
niemieckiej"

"Bydgoszcz była więc we wrześniu 1939 r. obok Warszawy, Gdyni, miast śląskich
jednym z ośrodków czynnej obrony cywilnej zorganizowanej samorzutnie przez
mieszkańców. W odróżnieniu od tamtych, mieliśmy tutaj do czynienia z dwoma
etapami walk, po pierwsze z dywersją, po wtóre zaś z regularnymi jednostkami
Wehrmachtu"

Takie są wnioski wybitnego znawcy tematu, prof. Włodzimierza Jastrzębskiego,
zamieszczone w jedynej publikacji, o której dziś chce pamiętać czyli
książce "Dywersja czy masakra". Polecam lekturę. W zestawieniu z wywiadem GW
bardzo pouczająca.

Zestawienie wypowiedzi pana prof., że żołnierze polscy w B. to byli głównie
maruderzy z informacją iż np. gen. Przyjałkowski opuścił miasto dopiero 3 lub 4
września, a ostatni oddział - saperzy wycofał się 4 września wysadzając planowo
mosty (gdzie ta panika?) tylko ośmiesza powagę pana profesora. Wyniakałoby
zatem, że gen. Przyjałkowski opuszczony przez swoje otoczenie udał się z
walizką na dworzec i odjechał. Bo przecież chyba nie eskortowali go maruderzy?



Temat: 175 tysiecy kibicow Legii w Lodzi
175 tysiecy kibicow Legii w Lodzi
Witam wszystkich kibicow.

Kilka tygodni temu poddalem w watpliwosc, ze Legia ma w polsce 6,7 mln kibicow, jak napisala
jedna z gazet. Zostalem slusznie zje...chany przez kibicow tej druzyny, ze w to watpie. Macie racje, bije
sie w piersi. Pozwolilem sobie jednak powiedziec ?B? i policzylem statystyczna ilosc fanow tej druzyny
w kilku miastach Polski (glownie tam, gdzie sa inne druzyny I-ligowe). Dane o liczbie mieszkancow
(lekko przeze mnie zaokraglone) na podstawie rocznika demograficznego.

Liczba ludnosci w Polsce: 38 mln 700 tysiecy (w tym okolo 1 mln 800 tysiecy ponizej 6 lat, wiec
ich nie nie liczymy). Zostaje okolo 37 mln ludzi. 6,7 mln z tego to okolo 17,5% - tyle jest kibicow Legii
w Polsce wsrod wszystkich ludzi, podkreslam wszystkich, powyzej 6 roku zycia.

Teraz liczby:

Aglomeracja lodzka (Lodz, Zdunska Wola, Pabianice, Zgierz itp) - okolo 1 mln mieszkancow (powyzej
6 roku zycia - caly czas to zalozenie obowiazuje), 17,5% z tego daje nam 175 tysiecy kibicow Legii na
tym obszarze.

Poznan miasto - okolo 560 tysiecy ludzi x 17,5% - prawie 100 tysiecy kibicow Legii (dokladnie: 98
tysiecy)
Aglomeracja katowicka - minimum 1,5 mln mieszkancow x 17,5% = 260 tysiecy kibicow Legii
Wroclaw -620 tysiecy x17,5% = 108,5 tysiaca kibicow Legii

Trojmiasto: (Gdansk, Gdynia, Sopot i pomniejsze) minimum 1mln mieszkancow x 17,5% =175 tysiecy
kibicow Legii
Miasto Krakow - 730 tysiecy x 17.5% = 128 tysiecy kibicow Legii.
Itd, itd, itd...

Aglomeracja warszawska: minimum 2mln ludzi x 17,5% = 350 tysiecy kibicow Legii.

Ufff!!! Zaiste, wyniki sa wspaniale, wprost porazajace.

Nie moge jednak zrozumiec kilku rzeczy: srednia frekwencja na meczu Legii (zawyzona) to okolo 9
tysiecy kibicow. Daje to mniej niz 0,5% globalnej liczby mieszkancow warszawy i okolic. Tymczasem
Barcelona, ktora ma o wiele mniej kibicow (globalnie niz Legia) ma frekwencje (zanizam) 70 tysiecy
na meczu. Stanowi to okolo 2,5% mieszkancow Barcelony i okolic (zakladam, ze mieszka tam okolo 3
mln ludzi). Daje to pieciokrotnie wiecej widzow w proporcji do ilosci mieszkancow, niz w Warszawie.
(Biore tu pod uwage globalna liczbe mieszkancow obu aglomeracji, bo nie mam szacunkow, jaka
jest ilosc kibicow Barcelony w Hiszpanii i nie moge ujac ich procentowo w tym miescie).

Po drugie: intryguja mnie mecze wyjazdowe Legii. Wezmy pobliska Lodz. Po co te kolumny policji
eskortujace kibicow z Warszawy z dworca na stadion? Przeciez np. na Widzew przychodzi 5-7 tysiecy
kibicow. Wobec 175 tysiecy kibicow Legii w Lodzi to nieliczni fani Widzewa powinni byc eskortowani
na stadion przez tysiace policjantow, bo jest ich trzydziesci razy mniej niz kibicow Legii. Moze ktos
powiedziec, ze ci ostatni nie ujawniaja sie na codzien. Ale nie widac ich takze na meczu, gdy
przyjezdza Legia. Przeciez gdyby tylko co dziesiaty z nich przyszedl na stadion Widzewa, to byloby ich
17,5 tysiaca, piec razy wiecej, niz widzewiakow.
Dokladnie to samo dotyczy Slaska, Krakowa, Poznania i innych miast. Czy ktos moze mi to
wytlumaczyc, dlaczego nigdzie nie widac tych setek tysiecy fanow druzyny z Warszawy?

Jezeli ktos ma cos do dodania, to prosze o uwagi, ale bez chamstwa i wymyslania, bo ja nikomu nie
ublizam, porobilem pewne wyliczenia i doszedlem do zaskakujacych konkluzji.

Pozdrawiam wszystkich kibicow.